Tydzień 7 i więcej…

Tydzień siódmy był przełomowy. Z początkiem tygodnia Pektus zaczął się znowu bawić z kotkiem. Ma niesamowite wyczucie. Prawie 40-sto kilogramowy pies goni nie całe 2 kilo kocura i nigdy w niego nie wbiega, nie uderza go, ani nie  drapie pazurami. Zawsze hamuje przed kotkiem, zabiera mu zabawkę, a Kosmo wywraca się na plecy. Po chwili Pektus rzuca zabawką w stronę kotka, a ten wstaje i zaczyna się nią bawić. Wtedy Kosmo zaczyna biec szybko przed siebie i Pektus go goni. Zabawa nigdy nie trwa zbyt długo. Albo Pektus odpuszcza i przestaje gonić Kosmo, albo rezygnuje z zabawki.

Relacja między psami się zmieniła. Widzę, że narasta w nich napięcie. Może jest to spowodowane stanem zdrowia? Psiaki już mają swoje lata, a Mafi ma początki demencji. Odkąd zauważyłam jak się Mafi gubi w życiu, jak zapomina choćby drogi powrotnej do domu, albo tego gdzie stawiam mu miskę z jedzeniem relacja chłopaków zaczęła się zmieniać. To Pektus decyduje o tym, gdzie idziemy na spacer. To Pektus wchodzi z psami w interakcje i sobie przyznaję świetnie radzi. Mafi pyta Pektusa patrząc na niego, co robimy i gdzie idziemy, a także czy podchodzimy do tych psów, tak jakby mówił mu „Pektus załatw to, ja nie wiem, co z tym zrobić.” Mimo wszystko widzę, że Pektus jest coraz bardziej nerwowy, ale Mafi też. Postanowiłam, że w przyszłym tygodniu wyjadę z Pektusem na dwa dni, aby psiaki odetchnęły od siebie. Tymczasem wszystko się uspokoiło z końcem tygodnia.

W sobotę rano wyszłam do pracy jak zawsze. Dawid wyszedł parę godzin po mnie. Gdy wróciłam witały mnie jak zawsze dwa psy, ale spokojniej niż przez ostatnich kilka tygodni. Mniej emocjonalne powitania, krótsze wyciszanie się psów to dobry sygnał. Im bardziej psiak wita nas podczas powrotu do domu, tym gorzej czuje się zostając sam. Gdy weszłam parę kroków dalej zobaczyłam, że drzwi do pokoju Kosmo są otwarte! Dawid nie zamknął kota! Od razu się spociłam, w panice zaczęłam wołać Kosmo, a zaspany kociak zeskoczył z krzesła wsuniętego pod stół i przyszedł przywitać się ze mną. Usiadł przede mną i zaczął miauczeć, po czym zaczął ostrzyć sobie pazurki na mojej łydce. Już dawno nie miałam tak zrelaksowanych psiaków.

Zawsze powtarzam, że izolacja powoduje frustrację. Nie spodziewałam się, że w tym wypadku sfrustrowane będą psy, a nie kot. A może kot też był sfrustrowany i dlatego psiaki przejmowały jego emocje?

W niedzielę wyjechaliśmy na 9 godzin. Zostawiliśmy zwierzęta razem. Nie zamykaliśmy Kosmo. Kociak ma możliwość wejścia do pokoju, ale psy za nim nie pójdą, gdyż w drzwiach stoi bramka dla dzieci. Troszkę się denerwowałam, bo rzadko psy zostają same przez tyle godzin, a tym razem towarzyszył im jeszcze szalony kocur. Gdy wróciliśmy psiaki i Kosmo witali nas w przedpokoju. Kosmo ocierał się o łydki, a powitanie ze strony psów znowu nie było tak emocjonalne pomimo 9 godzin siedzenia w domu bez nas.

Kolejne tygodnie przebiegały gładko. Psiaki i Kosmo zostają razem. Kot najczęściej śpi w ciągu dnia, a szaleje w nocy. Nikt nie jest sfrustrowany, nerwowy i zmęczony. Wygląda na to, że zwierzaki się zaakceptowały. Bardzo mnie cieszy ten stan 🙂 .