Tydzień 3

Po nieudanym przeprowadzonym zamachu na życie Mafiego, psiak czuje się coraz lepiej. Już w poniedziałek biegał po łące i kopał dziury. Jeszcze na wszelki wypadek dostawał siemię lniane do wtorku. Wygląda na to, ze ten niezniszczalny pies zjadł słoik i nic mu się nie stało. Dobrze, że brat zareagował od razu, a ja mam nauczkę, że tam gdzie pies nie wejdzie to kota wyśle.

Kosmo w ciągu dnia nie umie odpocząć, chyba że znajdzie kawałek człowieka, na którego może wejść i usnąć. Cały tydzień uczył się, że da się położyć i spać beze mnie. Jedynie jak go zamykałam w pokoju, to kociak kładł się i spał. Nie chcę go izolować, zwłaszcza, że do pokoju kilka razy w ciągu dnia wchodzę i go budzę. Najgorzej jest jak przygotowuje jedzenie w kuchni, albo sprzątam. Kosmo łazi za mną, głośno miauczy i wspina się po moich nogach jak po drzewie. Jak tylko wezmę kociaka na ręce i usiądę na chwilę to on usypia. Ale tak nie można żyć! Kosmo musi nauczyć się, że można samemu położyć się na krześle, czy na kanapie i usnąć. Pod koniec tygodnia mamy mały postęp w tej sferze. Miauczenie i wspinanie po nogach ograniczyło się do kilku miauknięć. Kosmo wreszcie znalazł sobie miejsce na podłokietniku na kanapie na którym leży złożony miękki polarowy kocyk. Jeżeli miejsce to jest akurat zajęte przez psią głowę, Kosmo wybiera krzesło w jadalni. Natomiast jeżeli znajdzie się człowiek, który usiądzie może być pewien, że rudzielec znajdzie się na jego kolanach w kilka minut. Uwielbiam to!

W tym tygodniu miałam gości, a zachowanie kotka zaskoczyło mnie. Kosmo jest przyjazny, ale kociak nie ma potrzeby, a nawet mogę powiedzieć, że nie bardzo lubi przesiadywać u obcych ludzi na rękach czy na kolanach. Do mnie sam przychodzi, za dziećmi biega, bo coś się dzieje, a to ciekawski zwierzak, jednak przytulać się lubi tylko do nas.

Coraz chętniej Kosmo wskakuje na kanapę, gdy leży tam któryś psiak. Pektus, Mafi i Kosmo potrafią razem odpoczywać. Nikt się nie przygniata, nie siada jeden na drugim. Coraz mniejszą uwagę poświęcam kontaktom psów z kotkiem. Widzę, że Mafi jest coraz bardziej zainteresowany, ale nie jest nachalny. Największe zainteresowanie obudziło się w Mafim, gdy Kosmo wybrał się na zwiedzanie jego klatki. Klatka chociaż brzmi strasznie i może nie wygląda najlepiej jest bezpieczną strefą Mafiego, jego norką, budą. Psiak uwielbia to miejsce dlatego na stałe mam klatkę w domu. Odkąd mamy kociaka klatka stoi w pokoju dziennym. Gdy Kosmo wszedł do klatki Mafi zaczął merdać ogonkiem, obserwował go co robi, a w pewnym momencie podszedł, wsadził głowę do środka i powąchał rudzielca. Ostatecznie kociak położył się w klatce i zdrzemnął się w niej, a Mafi musiał znaleźć sobie inne miejsce do odpoczynku.

Pektus jest wyjątkowo delikatny. Kosmo ani raz w tym tygodniu nie prychnął na psy. Jeszcze ich nie zostawiam samych w domu, ale spokojnie mogę wyjść do ogrodu na 10 minut lub do innego pomieszczenia, nawet gdy Kosmo bawi się z Pektusem. Mam zaufanie do psa, że nic nie zrobi kociakowi, a i kociak jest sprytny, bo potrafi uciec i schować się psiakowi.

W tym tygodniu Kosmo został zaszczepiony po raz pierwszy. Kolejne szczepienie za miesiąc. Coraz bliżej do momentu,m kiedy będzie mógł wyjść na zewnątrz. Ja chyba wtedy nie przestanę myśleć o tym czy nic mu nie grozi, czy się nie zgubił i czy jakiś inny kot go nie pobił. Jestem ciekawa jak psy zareagują na Kosmo na zewnątrz. Mam wielkie obawy, ale jestem przygotowana, że będziemy przyzwyczajać się do faktu, że kot w ogrodzie to ten sam co w domu i na niego się nie poluje 😉 .

To z czym mam problem, to załatwianie się poza kuwetą. Pojawiło się w niedzielny wieczór po raz pierwszy, a od tamtego czasu coraz częściej Kosmo siusia w przedziwnych miejscach. Głównie na ubraniach, ręcznikach do psich łapek, na psim legowisku, czy niestety po ścianach. Mam wrażenie, że znam odpowiedź, ale nie do końca wiem dlaczego tak się dzieje. Może zafundowaliśmy mu za dużo wrażeń w tygodniu. Za dużo bodźców, zbyt wielu gości, za duży stres. Zobaczymy jak to będzie w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że kuweta znowu zostanie uznana za toaletę, bo ręce mi opadają!