Tydzień 2

Kosmo mały rozrabiaka. Ten szalony rudzielec wszędzie włazi, skacze, pędzi przed siebie tak szybko, że nigdy nie wiem, gdzie ostatecznie się schował. Ciekawski do tego stopnia, że próbuje uciec na zewnątrz za każdym razem jak otworzymy drzwi. Nie może jeszcze wychodzić, gdyż nie był szczepiony. Urwis wchodzi na meble, pije ze szklanek i kubków, zrzuca co tylko może i chowa się w każdej możliwej ciasnej przestrzeni. Gdy baterie małemu rudzielcowi się wyczerpują, zaczyna poszukiwania człowieka, któremu mógłby się władować na kolana, a jeżeli człowiek leży to kładzie się na klatce piersiowej, wtula głowę w szyję, chwilę uroczo mruczy, a potem usypia. Do psów się nie przytula, czasem podpełza koło Mafiego w pół śnie, albo przytuli się do ogona Pektusa.

Psy coraz lepiej. Wyraz pyska Mafiego mówi „co mi jeszcze na starość do domu przyprowadzicie?”, ale nie reaguje już obrzydzeniem na kota. Nie jest zachwycony jak Kosmo przechodzi pod nim. Warczy wtedy i odskakuje, ale musi to załatwić z kociakiem. Nie będę się wtrącać w ich relację. Albo niech się przyzwyczai i zaakceptuje ten fakt, albo niech powie kociakowi w taki sposób, że ten zrozumie, że się pod Mafim nie przechodzi. Pektus nie reaguje na plątającego się Kosmo pod łapami. Być może przyzwyczaił się do tego, że Mafi na skróty przechodzi pod nim, więc nie czuje się zestresowany w sytuacji, gdy kociak pląta mu się pod łapami. Z każdym dniem Pektus jest coraz bardziej zrelaksowany. Mimo wszystko chwalę go za każdym razem jak rezygnuje z pogoni za kotem i jak odwraca się od kotka.

W połowie tygodnia zdecydowałam się nie zamykać Kosmo na noc w pokoju. Do tej pory kociak był zamykany w gabinecie. Pewnego wieczoru tak się darł, że nie dało się spać. Jak go wypuściłam z pokoju pobiegł na górę, przyszedł do sypialni i wskoczył do łóżka. Widząc to Pektus zrobił to samo. Nie minęło 5 minut, a dołączył do nas Mafi. Wszyscy leżeliśmy razem. Kociak łaził całą noc, kładł się na szyi, a jak się wyspał bawił się pod łóżkiem przez kilkanaście minut po czym przychodził znowu się przespać, kładąc się na mojej twarzy lub szyi. Jednym słowem noc nie przespana. Bałam się, czy po ciemku któryś psiak nie zerwie się ze snu i nie pogoni Kosmo. Tak się nie stało, chociaż kociak bardzo się starał, żeby sprowokować Pektusa do pogoni.

Kosmo zamykany jest w gabinecie tylko jak zwierzaki zostają same. Głównie dlatego, żeby nie uczył się chodzić po blacie w kuchni, czy nie zrzucał czegoś, co mogłoby psom i jemu zaszkodzić. Zwierzaki pozostały czas są razem.  Pektus bawi się z Kosmo. Mają dwie gry. Jedna to zabawa w chowanego. Kociak ucieka, a Pektus go szuka. Jak za długo to trwa to Kosmo zaczyna miauczeć. Gdy zostaje znaleziony, zostaje wylizany przez psa i po chwili znowu ucieka. Po kilku razach Pektus rezygnuje z pogoni za kotem i kładzie się, żeby odpocząć. Druga gra polega na zabawie zabawką. Kosmo wybiega z pluszową myszą w paszczy i zaczyna bawić się nią przesuwając myszkę łapkami po panelach i rzucając się za nią. Pektus od razu ma misję, żeby zabrać zabawkę kociakowi. Gdy tylko ma okazję rzuca się i zabiera zabawkę. Robi kółko z myszką w pysku po pokoju z dumnie uniesioną głową i ogonem, po czym przychodzi do kota, merda ogonem i rzuca w niego myszką, a ten znowu zaczyna przesuwać łapkami zabawkę po panelach, biegać i ślizgać się. Zabawa kończy się, gdy myszka jest już totalnie mokra od śliny Pektusa i Kosmo rezygnuje z zabawy.

Z każdym dniem Pektus jest bardziej rozluźniony w kontakcie z kotkiem. Nie reaguje nawet czasami jak Kosmo zaczyna bawić się jego ogonem. Jeżeli ma dość to wstaje i wylizuje kota, albo odchodzi w inne miejsce. To o co dbam, to staram się zaspokoić psie potrzeby. Dbam, aby psy mogły wypoczywać i nie stresować się faktem, że kot na nie skoczy przez sen. Na szczęście kot psów nie dręczy, za to dręczy mnie jak próbuję spać. Wyprowadzam psy na spacery dwa razy dziennie, czasem razem, a czasem osobno. Zabieram je na treningi i uczę nowych zachowań, wypuszczam do ogrodu, aby poleżały sobie w jesiennym słoneczku. Daję psiakom gryzaki do żucia. Dbam, by oprócz przytulania się z Kosmo, znalazł się czas to przytulania się do psiaków. Nie widzę u nich chęci do rywalizacji z kotem, no może poza zajmowaniem miejsca w łóżku w sypialni. Widzę za to, że psy są bardziej rozluźnione w jego towarzystwie, dlatego pozwalam sobie na chwilę nieobecności, gdy na przykład muszę wyrzucić śmieci, czy powiesić pranie zostawiam ich razem, nikogo nie izoluję. Jak na drugi tydzień życia z kotem uważam, że jest naprawdę cudownie 🙂 .