Miesiąc 4 – styczeń „Polowanie na kota”

Na początku stycznia Kosmo został zaszczepiony ostatnią szczepionką, która umożliwiła mu wychodzenie na zewnątrz. Ostatnią była szczepionka na wściekliznę. Wcześniej był szczepiony na kocie choroby, w tym na kocią białaczkę. Dowiedziałam się, że na wściekliznę są dwie dostępne szczepionki. Stara, która wiąże się ze skutkami ubocznymi w postaci nowotworu w miejscu iniekcji, około jeden kot na 1000 cierpi na skutki uboczne związane z tą szczepionką – koszt ok. 30 zł. W lecznicach dostępna też jest bezpieczna wersja szczepionki na wściekliznę dla kotów, która pozbawiona została składnika odpowiedzialnego za skutki uboczne w postaci nowotworu – jej koszt to 50 zł. Nie ma obowiązku szczepienia kotów przeciwko wściekliźnie, czego nie jestem w stanie zrozumieć. Wścieklizna to dalej nieuleczalna choroba, bardzo groźna dla nas ludzi. Koty wychodzące zjadają małe ssaki, które przenoszą wirus wścieklizny i są narażone na zarażenie. Wystarczy kontakt śliny zakażonego drapieżnika z małą ranką na naszej skórze i już istnieje ryzyko zakażenia. Obecnie jest wiele teorii odnośnie szczepionek, ich skutków ubocznych, ale ja wybieram mniejsze zło. Chcę, żeby mój kot mógł realizować swoje instynkty w terenie, aby mógł polować i swobodnie się poruszać. Kot wychodzący narażony jest na zagrożenia ze strony innych drapieżników, np: lisów, czy psów, narażony jest na potrącenie przez samochód, na walkę z innym kotem, a także choroby. Te ostatnie postanowiłam wyeliminować.

Pierwszy kontakt Kosmo ze światem zewnętrznym był krótki. Na zewnątrz był jeszcze śnieg. Kociak wyszedł i od razu skierował się w stronę rabaty. Schował się pod rododendronem (trującym dla kotów 🙁 ). Chwilę później pobiegł w stronę drzewka „bonzai” (tak nazwaliśmy tuję, którą ukształtowaliśmy na drzewko bonzai). Zaczął się po niej wspinać. Specjalnie od listopada nie obcinaliśmy pazurków, aby Kosmo miał możliwość wspinania się oraz aby był przygotowany w razie kontaktu z innymi kotami i mógł się bronić.

Gdy kociak wyszedł po raz pierwszy z domu jego wszystkie włosy stanęły dęba. Wyglądał jakby się naelektryzował. Gęsia skórka pojawia się na ciele ssaków, podczas ekscytacji i strachu. U psów często obserwujemy zjeżoną sierść na karku, zadzie lub wzdłuż całego kręgosłupa. Po kilku minutach wzięłam Kosmo do domu. Wydawało mi się, że byliśmy parę minut, okazało się, że prawie 20! Kot w tym czasie pokonał dystans niecałych 10 metrów. Wąchał wszystko dłużej niż beagle! Każde źdźbło, każdy krzak. Bałam się, że się przeziębi. Na zewnątrz temperatura nie przekraczała -5 stopni Celsjusza. Kolejna próba była następnego dnia. Tym razem wzięłam psy.

Totalna porażka! Pektus zajął się zjadaniem śniegu, przynoszeniem mi zabawki i w ogóle nie zwracał uwagi na kota. Mafi za to pokazał obliczę psa gończego. Jak tylko Kosmo przekroczył próg i pokonał dwa stopnie prowadzące do ogrodu Mafi zaczął obserwować kota. Nie spuszczał wzroku z rudego, po chwili napiął wszystkie mięśnie – pomyślałam, że to bardzo, ale to bardzo zły znak. Jego sierść na karku podniosła się. Zaczęłam zbliżać się po przekątnej, aby nie sprowokować Mafiego do pogoni za kotem, ale szłam w taki sposób, aby też Mafi nie pomyślał sobie, że się skradam i polujemy razem. Niestety ruszył, jak wystrzelony z procy. Kot jak to kot, zaczął uciekać. Pobiegł w stronę ułożonego drewna do kominka, które przykryte jest folią, Mafi za nim. Do tego Mafi kilka razy szczeknął w sposób charakterystyczny dla psów rasy beagle, które złapały trop zwierzyny. Pektus od razu włączył się w polowanie na Kosmo. Ruszyłam, nieudolnie próbowałam złapać kota, ale poddałam się. To nie miało sensu. Po chwili kot sam się wpuścił w tak zwane maliny i utknął pomiędzy drewnem do kominka, a ogrodzeniem, z Mafim nad głową. Pektusowi wydałam komendę „stój”, więc Pektus zatrzymał się w momencie, Mafi nie jest tak wyszkolony :-/ . Złapałam Mafiego za szelki i odciągnęłam od skulonego kotka. Kosmo był tak wystraszony, że zaczął uciekać również przede mną. Przebiegł bezpośrednio koło Pektusa, a ten ruszył za nim, ale na szczęście kot przedostał się do odgrodzonej części ogrodu, więc Pekto tylko wsadził nos pod ogrodzenie i z podniecenia merdał ogonem. Odprowadziłam Mafiego do domu. Z dwoma psami sobie nie poradzę. Pektus jest bardzo posłuszny i pomimo, że nie lubię tego wykorzystywać, to mam pewność, że w każdej sytuacji mnie posłucha. Poszłam za dom sama, próbowałam wziąć Kosmo na ręce, ale kociak był tak przestraszony, że nie udało mi się go złapać. Wróciłam przed dom do Pektusa, chwilę później Kosmo pojawił się, szedł powoli w stronę drzwi wejściowych. Pektus popatrzył na kotka i nie poszedł w jego stronę. Gdy Kosmo idzie, psiak nie zwraca na niego uwagi, ale jak tylko kocur zaczyna biec to instynkt Pektusa wygrywa i psiak zaczyna go gonić. Podeszłam do drzwi,  Kosmo spokojnie podszedł, otworzyłam drzwi, Kosmo i ja weszliśmy do środka. W przedpokoju zjawił się Mafi, który powąchał kota, rozpoznał go i chciał wyjść na zewnątrz. Wyszłam z Mafim do ogrodu, Kosmo został w domu. Mafi intensywnie tropił. Szedł śladem Kosmo, biegał szukając zapachu. Zatrzymał się przy ogrodzeniu, gdyż bramka do tylnej części ogrodu była zamknięta. Szedł wzdłuż ogrodzenia i znalazł ponownie ślad Kosmo. Podszedł do drzwi wejściowych. Gdy weszłam z psami do domu, nie było już szalonej pogoni, wąchania Kosmo, czy polowania. Zaczynamy pracę na zewnątrz.

Pektus w stosunku do Kosmo zachowywał się dokładnie tak samo jak w pierwszym tygodniu, gdy kociak do nas trafił. Gdy Kosmo szedł, nie zwracał uwagi na kota, gdy Kosmo biegł, Pektus od raz go gonił i próbował złapać niestety. Dlatego chodził w pierwszych dniach w domu w kagańcu. Możliwe, że będzie musiał chodzić przez jakiś czas na zewnątrz również w kagańcu. W domu kot może mu biegać przed nosem, przeskakiwać nad głową jak psiak śpi na podłodze, a Pektus nie reaguje. Goni kota tylko jak ten bawi się piłeczkami, ale wtedy tak na prawdę chce mu zabrać piłeczkę. Jak już to zrobi, to za chwilę wypluwa w stronę kota i pozwala się kotu pobawić przez kilka sekund po czym powtarza zachowanie i kradnie piłeczkę. Czasem jak jest zmęczony, Pektus idzie na górę, gdy kot szaleje na dole. Otwieram mu wtedy drzwi do sypialni, aby tam się położył. W domu sobie radzą, na zewnątrz zaczynamy pracę od początku.

Mafi za to zachowuje się zupełnie inaczej. Gdy tylko Kosmo przekroczy próg domu, Mafi na niego poluje, gdy kociak wróci do domu Mafi przestaje. Jakby miał jakiś guzik w głowie, który przełącza mózg Mafiego w tryb polowania i w tryb psa kanapowego. Nie jestem pewna, czy sobie z tym poradzę. To co mnie pociesza, to fakt, że Mafi jest psem gończym, zagania, szuka, ale nie łapie do pyska. Gdy znajdzie zwierzynę szczeka w bardzo charakterystyczny sposób do momentu, aż nie podejdziemy i nie zobaczymy co znalazł. W zeszłe wakacje codziennie znajdował jeże w ogrodzie. Szczekał nad jeżem dopóki nie podeszłam i nie zobaczyłam, co znalazł, a następnie odpuszczał i nie interesował się jeżykiem Kota na szczęście traktuje w podobny sposób, ale z jedną różnicą – nie odchodzi od niego sam.

Kosmo w poczekalni u Dobrego Weterynarza w Myślenicach

Muszę pracować z psami osobno. Pomimo ich skomplikowanej wzajemnej relacji, rywalizacji o nas i o zasoby jakimi jest woda, czy łóżko w sypialni, gdy nadchodzi czas polowania to Mafi i Pektus niesamowicie ze sobą współpracują. Komunikują się ze sobą, są bardzo zgrani. Nauczyli się tego na spacerach wspólnie płosząc bażanty. Wygląda to niesamowicie. Uwielbiam patrzeć jak razem polują. Jestem im wtedy nie potrzebna. Oni  ze sobą się komunikują, współpracują, biegają po łące, spoglądają na siebie, nasłuchują, a potem decydują, gdzie szukać zwierzyny. Po tym jak już wypłoszą bażanta podbiegają do mnie, chwalę je za to, że przychodzą. Podoba mi się też to, że po akcji znowu pojawiam się w ich życiu. Przykro mi, że stresuje bażanty, ale one są na prawdę szybkie. Nie bawimy się w wypłaszanie ptaków podczas okresu lęgowego, a także gdy małe bażanciątka przebywają w okolicach gniazda. Są łatwym celem, a nie chcę by moje psy upolowały jakiegoś biedaka.